Logo www.stopquadom.pl
Rzecz jest o tym, co zobaczysz w Polsce zwłaszcza wschodniej gdy zrobisz się całkiem przezroczysta y ...
wtorek, 07 grudnia 2010
Kocham PKS cd.

rybczewice1

W PKSie wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Wsiadasz, rozglądasz się za miejscem. Zdaje ci się - polujesz na najlepsze. W gruncie rzeczy i tak siądziesz tam gdzie siąść miałeś. Ty tu nie wybierasz.

Numerem Jeden zawsze jest kierowca, zwany zwykle: Kierownikiem, Panem Szoferem, Szefem, Szeryfem. To on prowadzi przecież, to niezawodne cudo techniki rodem znad Sanu po polskich, malowniczych dróżkach. Dobry czy też zły, stary czy młody, niczym byłby jednak w tym teatrze bez Numeru Dwa - czyli kolegi kierowcy zajmującego zawsze siedzisko tuż przy barierce. Od niego tak naprawdę zależy wszystko. Bezpieczeństwo kursu w jego rękach, a raczej ustach. Od tego, co powie, gdzie postawi w zdaniu kropkę zaczynającą się zwykle na ch, czy przecinek zawsze rozpoczynany literą k, zależy przecież nastrój Kierownika. Świadomy ciężaru gatunkowego swej roli, Numer Dwa czyli Kolega Kierownika, gadkę swą prowadzi zwykle po bezpiecznych torach. Oleje, smary, mechanika manualna, radary, mandaty. Wymiany klocków, amortyzatorów, oszczędzanie na paliwie. Zawiłości tych materii pozwalają myślom Kierownika płynąć swobodnie, bez narażania pasażerów na nerwowe hamowania, niecenzuralne komentarze drogowych scenariuszy, zgagę i niestrawność.

Gdy Kierownik, nieświadom swej marionetkowi roli, powierza swój los mądrej głowie i rozwadze Numeru Dwa, za ich plecami zwykle toczą się dyskusje nieco mniej przyziemne. Tu rozplątuje się iście gordyjskie węzły życiowych dylematów i prawd. To tu szuka się reguł, obala przesądy, konfrontuje życiorysy. Słowem, gdy przód maszyny nadal siedzi w technikum, tył autobusu przerabia już lamenty Hioba, harce Epikura i inne akademickie dylematy.

To tu dowiemy się, że jednocześnie:

“w życiu to, Pani, nigdy nic nie wiadomo”

oraz, że:

wszystko mi się sprawdziło, co mi mamusia w życiu powiedziała, Pani, co do joty, bo to mądra kobieta bardzo była

Tył roztrząsa życiowe zakręty z właściwą sobie tylko precyzją i dogłębnością, formułując prawdy ogólne poparte argumentacją empiryczną. Tu prowadzi się badania statystyczne i formułuje lepsze od GUSowskich prognozy ekonometryczne:

chleb zdrożał dwa razy, a i ze trzy razy zdrożeje, Panie, jak tak dalej pójdzie

Tu rozstrzyga się o losach rządów i państw z przenikliwością większą od sygnatariuszy Jałty, traktatu z Maastricht i paktu Ribbentrop-Mołotow:

Panie, ten rząd to jakieś kpiny, porządzą, nachapią się, nakradną i tylko wstyd będzie na Euro, jaja se robią, Polskę dzielą, wstydu nie mają, Żydy jedne

Tu analizuje się pokoleniowe paradoksy:

Pani, te dzieci to teraz strasznie mądre. Ja ją w skórę chciałam lać, a ta mi mówi, że za kraty pójdę, bo policja takich łapie i wsadza do ciupy. W przedszkolu tak mówili, policjanty jedne

Nie brakuje też życiowego carpe diem:

Pani, kocham latać, wsiadłam i już wiedziałam, że to jest to. Patrzę sobie przez okno, chmury widzę i do Jerozolimy poleciałam z wycieczką z księdzem z katedry. Mówię Pani - leć Pani, bo to co ujrzysz, Pani, tego, ci, Pani, nikt nie odbierze

Tak, tak...W szkole to ja się może czegoś nauczyłam, ale PKS byłby w sumie tańszy.

piątek, 15 stycznia 2010
Kocham PKP i PKS też

Ja nie chcę czuć się jak klient, pozwólcie mi!

Mam w nosie służalczość obsługi, dziękuję, proszę, przepraszam. I te eleganckie okładki na bilety. Fuj. Twardo postuluję powrót szarych, kartonowych prostokątów z grawerowanym, wyczuwalnym nawet przez niedowidzących napisem PKP. Kartonów kasowanych po prostu - metodą dziurawienia (w końcu kasowanie zawsze miało w swej istocie niszczenie).

Niech nikt się nie waży zamalować pociągowych ostrzeżeń na drzwiach i oknach w językach PRL/ZSRR/RFN/FR, klarujących w try miga kto naszym przyjacielem jest i kropka (swoją drogą nigdy nie zrozumiałam sensu istnienia napisów w języku marsyliańskim).

Proszę zostawcie wszystko tak jak jest:

Gdy wyciszycie wagony - nie usnę w podróży.

Gdy uszczelnicie okna - nie przymarznie mi do nich poduszka, i będzie mi spadać w czasie snu.

Gdy poszerzycie przedziały - zniknie okazja, by szepnąć "przepraszam" przypadkiem kopniętej nodze towarzysza podróży (zanikną więzi)

Gdy wymościcie siedzenia ortopedyczną gąbką - zapomnę, że podróżuję. To by było najgorsze...

Tagi: PKP PKS
20:23, wioskowyglupek , kocham PKS
Link Dodaj komentarz »