Logo www.stopquadom.pl
Rzecz jest o tym, co zobaczysz w Polsce zwłaszcza wschodniej gdy zrobisz się całkiem przezroczysta y ...
piątek, 29 stycznia 2010
Podanie

Do wszystkich Wysoko Postawionych, Namaszczonych i Szczerze Oddanych Swej Pracy,

Aby zechcieli, w swym słusznym i sprawiedliwym zapędzie zamiany naszego analogowego kraju w digitalną cud-ojczyznę, wziąć pod rozwagę sensowność brukowania każdego skrawka zieloności, strzyżenia po 10 razy na sezon spalonej słońcem do cna trawy a w niedalekiej przyszłości być może i asfaltowania miedz. Ja wiem, że kto "zastaje drewniane a zostawia murowane" sławion będzie na wieki wieków. Wiem, wszystko to rozumiem. Są pieniądze to się robi.

Ale proszę, jako orędownik regresu -pozwólcie zarosnąć nieuprawianym polom, może wyrosną na nim uznane za wymarłe polskie rośliny. Pozwólcie odrosnąć trawie zanim regulaminowe - 9 już w grafiku - koszenie wypleni ją do szczętu. Niech w końcu w tym kraju kwitną pospolicie chabry, maki i kąkole. Niech nie znikają nieużytki pod obstrzałem unijnych dopłat. Nie każde drzewo z lasu musi od razu być zabrane. Skąd się nam wziął tak nagle ten pruski dryl?

A Park Ludowy w Najwiekszym Mieście wschodniej Polski niech się doczeka w końcu śmieciobrania. Bo koszony to jest wzorowo.

No i tyle i aż tyle.

Wioskowy głupek odc. 2

No i poczułam to znowu. Jest, nie umarł. Był i jest. Uff... Strach przed przyrodą. Coś o czym zapominam ciągle i wciąż - zaplątana w kabelki, excele, liczby dziennika. Strach pierwszy - najpierwszy. Strach o własne ciało. Niestety dawno już zastąpiłam go stresem zwanym "urząd skarbowy", "spóźnienie do pracy", "pomyłka w formularzu". Reakcja "walcz lub uciekaj" wzięła nogi za pas. Na jej miejsce weszły skurcze w gardle, kłucia w brzuchu itp. Cały zespół badziewiastych, strachopodobnych zabójców psyche. Podstępnej, pseudokomfortowej wykańczalni chęci do życia, co mi zatarła hierarchię strachów.

Wąwóz Wodny Dół

Ale dzisiaj znowu czuje ten najpierwszy - bo to przede mną właśnie biegnie sobie stadko uzbrojonych w kły, ponad dwudziestu paru dzików. Nie to, że w celu konsumpcji. I nie to, że akurat mnie. Ale jednak jest ten strach, to pierwsze "walcz lub uciekaj". I już skręcam w inną stronę i na szczęście dziki mają krótkie nóżki, a śnieg jest głęboki. Jesteśmy bowiem w wąwozie "Wodny Dół" pod Krasnymstawem. Jak prawie każdy wąwóz tak i ten miejscowi zwą "piekiełkiem".

Rozchodzimy się każde w swoją stronę.

piątek, 15 stycznia 2010
Kocham PKP i PKS też

Ja nie chcę czuć się jak klient, pozwólcie mi!

Mam w nosie służalczość obsługi, dziękuję, proszę, przepraszam. I te eleganckie okładki na bilety. Fuj. Twardo postuluję powrót szarych, kartonowych prostokątów z grawerowanym, wyczuwalnym nawet przez niedowidzących napisem PKP. Kartonów kasowanych po prostu - metodą dziurawienia (w końcu kasowanie zawsze miało w swej istocie niszczenie).

Niech nikt się nie waży zamalować pociągowych ostrzeżeń na drzwiach i oknach w językach PRL/ZSRR/RFN/FR, klarujących w try miga kto naszym przyjacielem jest i kropka (swoją drogą nigdy nie zrozumiałam sensu istnienia napisów w języku marsyliańskim).

Proszę zostawcie wszystko tak jak jest:

Gdy wyciszycie wagony - nie usnę w podróży.

Gdy uszczelnicie okna - nie przymarznie mi do nich poduszka, i będzie mi spadać w czasie snu.

Gdy poszerzycie przedziały - zniknie okazja, by szepnąć "przepraszam" przypadkiem kopniętej nodze towarzysza podróży (zanikną więzi)

Gdy wymościcie siedzenia ortopedyczną gąbką - zapomnę, że podróżuję. To by było najgorsze...

Tagi: PKP PKS
20:23, wioskowyglupek , kocham PKS
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 stycznia 2010
Wioskowy głupek odc. 1

 

Wchodzimy do Chmiela. Jest jak zwykle, pusto - niedziela wszakże. Zalane rosołem brzuchy przykuły wszystkich do najnowszego odcinka Złotopolskich. Idziemy prosto asfaltem, przepisową lewą jednak stroną.

Idziemy do domu - przed nami jeszcze z 10 kilometrów, za nami 18. Pada właśnie pierwszy zimowy śnieg. Dziś wzbudzamy sensację leniwą, ledwo zauważalną, właściwie nie obchodzimy tu nikogo. Jedynie psy wiedzą, że tu jesteśmy. Jesteśmy jak one - węszymy tak samo... Obwąchuję więc każde nowe napotkane gospodarstwo, każdą mijaną miedzę. Patrzę, udając przezroczystą, choć przecież każdy może mnie spostrzec - zdradzą mnie psy. Nie pachnę tym miejscem. Jestem wioskowym głupkiem stamtąd - nie stąd.

sachalin

No i jest on - jedyny obserwator. Ślad jego roweru dogania nas zygzakiem. Cóż, trzeźwi przecież przed telewizorem. Dopada nas, jedyną atrakcję w sennej wsi, na opłotkach Krzczonowskiego Parku Krajobrazowego - tej ostoi lubelskiego folkloru.

Dokąd to mistrzowie?

Do domu.

A gdzie ten dom?

W Świdniku.

Aaaa, do Świdnika... - następuje przemądrzałe zawieszenie głosu - jak do Świdnika, to ja bym se skrócił ło tak →


I tak se "ło tak" skracamy, po ścierniskach w płatkach śniegu, udając zabłąkaną na polu zwierzynę płową... Co za ulga nie czując się wandalem móc złoić pejzaż na wprost. Tak jak palcem po mapie, założyć świeży ślad na śniegu najkrótszą drogą do domu.


Odkąd spadł śnieg wszystkie nasze drogi prowadzą "ło tak".

O słowie pisanym

- Patrz Tato, patrz...

- No co tam?

- No Internet, Tato.

- ?

- No tu się takie umieszcza przydatne opisy, np. jak dojechać w ukraińskie Karpaty albo inne rzeczy...

- A ktoś to sprawdza, czy to prawda?

- No nie... No ale można poczytać, tu i tam, fajne jest mówię Ci, popatrz.

- Jak nie sprawdzone, to po co to komu?

No właśnie, po co?

Czy kiedyś przyszło mi do głowy, że słowo pisane ZNACZYŁO. A może brak papieru, tego namacalnego nośnika informacji mierzonego nie w kB lecz po staremu w kg, już mnie uwolnił od dręczącego jeszcze niedawno wyrzutu sumienia, że jak napiszę to jednak zostanie. Ktoś przeczyta, wystawiłem sobie cenzurkę.

W karpackiej puszczy w Gorganach, ktoś naskrobał na przydrożnej tablicy:

Gdy wyrzucasz śmieć do lasu podpisz go - zostawiasz swój ślad na tysiące lat.

środa, 13 stycznia 2010
O kolorach

Cóż,  kiedyś była synteza...

By powstał zielony mech musiał zdarzyć się big bang, a miliony lat ewolucji dały w końcu oko zdolne postrzec go jako zieleń. Tak było do niedawna. Wszyscy chcieli coś tworzyć: syntezować sztuczne złoto, kamień filozoficzny, panaceum. A dziś proszę kolor zielony to po prostu 3 miliardy kwadracikow w symbolice #008000. Dowolny pejzaż złożony z fotosyntetycznej udręki ewolucji, mitozy, mejozy, górotworu w 3 sekundy rozkładamy dziś na 1656KB schematu dowolnych kwadracikow o nazwach wprost z  tabeli kolorów html.

mech

Nie mówimy już słońce - tylko #FFD700, a efemeryczne maki w czerwcowy upalny dzień to dzisiaj proste #FF0000. Porzucilismy żądzę syntezy, króluje analiza w swej najbardziej prymitywnej z form - uproszczeniu. Nawet najbardziej skomplikowane wklęsłościo-wypukłości liścia na ekranie tracą swą miłą w dotyku miękkość i okazują się tylko zbiorem kanciastych jednobarwnych kwadracików zwanych #cośtam.

Smutek, nie ma co...


wtorek, 12 stycznia 2010
Tym się karmię:

Te zza firanki wyglądające, spod zeschłej zwykłej okiennej pelargonii...
Te rzucane z ukosa, podparte grabiami na sztorc - przy płocie...
I te najlepsze: prościutko spod sklepu - synchroniczne, nigdy nie pojedyncze i zawsze po głębszych..
SPOJRZENIA...

1 , 2 , 3