Logo www.stopquadom.pl
Rzecz jest o tym, co zobaczysz w Polsce zwłaszcza wschodniej gdy zrobisz się całkiem przezroczysta y ...
czwartek, 17 marca 2011
Niechybnie brakuje mnie tam

Niechybnie brakuje mnie - nie na piwie i nie w zaułkach. Ale w powietrzach, szuraniach liści, powiewach, przeciągach, zawirowaniach. Na wierzchołkach
i "u stóp".

Brakuje mnie na drogach i ścieżkach, na miedzach, traktach, rozmytych płajach. W błotach, piaskach, żwirach. We wsiach obszczekanych od krzyża do krzyża.
W lasach skrzypiących sosną, trzaskających na mrozie bukiem, rozkrzyczanych sójką, zapaćkanych mchem.

Brakuje mnie, choć im wszystkim mnie nie brakuje.

Z pewnością.

liscie

niedziela, 13 marca 2011
Wioskowy głupek odc. 13

Zawąwozieni

Poczuliśmy ochotę znów się zawąwozić. A co.. Możemy, wszak Lubelszczyzna wąwozem stoi i to jakim!

Tak więc w przeciągu tygodnia odwiedziliśmy trzy strefy zawąwozienia: Kazimierski PK, Skierbieszowski PK i dziś Szczebrzeszyński PK.

Jak ktoś lubi statystyki to proszę: gęstość zawąwozienia najwyższa jest dla Kazimierskiego PK (11 km/km2), potem Szczebrzeszyński (nawet do 9 km/km2), Skierbieszowski też jest zawąwoziony, ale rzadziej.


Wiosna budzi się w tym roku nie jak niedzwiedź leniwa, ale zrywa się do życia jak moja babcia po drzemce:) Skacze, bzyka i trzepocze skrzydełkami. Motyli się na żółto, świergoczo na skowronkowo i puszy niczym głowa raniuszka.

Do rzeczy... Wiosna nr 1. Tuż na skraju wąwozu, zupełnie bez ekwipunku alpejskiego, rosła sobie ta pięknota.

przylaszczka

A potem się zupełnie zaskoczyliśmy miodunką.

miodunka

A potem znaleźliśmy czyjąś rękawiczkę. Zimowa, porządne cacko, nie jakiś chiński badziew -  wersja japońska z sensorami:)

rekawica

No tu - to już nastąpiło absolutne szaleństwo i łzy w oczach...

przebiśneg

przebiśnieg

przebiśnieg

 

Niech to trwa, niech to trwa (jak mówi taki jeden kabaret Mumio)...

niedziela, 06 marca 2011
Wioskowy głupek odc. 12

Wiosna, ech że Ty...

Zaczęło się od treli-moreli.

Bo i ptica była lekko morelowa. Siedziała na drzewku na bezczela i trenowała śpiew. Oj nie był to Pavarotti ani inny Bocelli, ale trzeba mu oddać - starał się.

Były to raczej gamy niż pełne arie, ale nie wybrzydzaliśmy...

gil

bo za chwilę ujrzeliśmy takiego słodziaka...

przebiśnieg

A potem biel ustąpiła miejsca czerwieni. Czarka czarowała. Zrobiło się krwiście...

czarka

a potem znów zielono i brązowo,

kubek

aż ujrzeliśmy fiolet przylaszczki - nieśmiałej panienki.

przylaszczka

I wrócilismy do bieli. Na koniec.

przebiśnieg1

Wszędzie wiało jak ta-la-la, ale nie tu - w wąwozach Kazimierskiego PK.

 

środa, 02 marca 2011
Wioskowy głupek odc. 11

Pojechało się na Pogórze Przemyskie...

 

Się pojechało, i się wróciło.

Napatrzyło, nawdychało, nasłuchało...

I co by nie powiedzieć - lekko zmarzło.

Warto było a jakże, nawet dwa razy "a jakże", jako że dni było 2.

Była taka sobie końska grzywa, na ten przykład:

grzywa

I pod grzywą to się nawet drzemało lekko... Dopóki lekko coś nie odmarzło i się wstało nieco żwawiej, niż czas pod grzywą chciałby biec.

podgrzywa

A potem się jeszcze ino San zobaczyło, bo bez niego to by się wyprawa anulowała sama.

Zmrożony był porządnie.

Ale walczył.

san

A z zimy albo i jesieni zostało w tej pogórskiej naturze takie dziwo, którego nawet Uczone Ludzie:) nie mogą rozpoznać nie mówiąc już o ludkach zwykłych, pokroju niejakiego G. Wioskowego.

dziwo

Się podziczyło, się pobrochało.

Się tęskni.