Logo www.stopquadom.pl
Rzecz jest o tym, co zobaczysz w Polsce zwłaszcza wschodniej gdy zrobisz się całkiem przezroczysta y ...
czwartek, 15 października 2015
...

Siło,

co pomnika się nie doczekasz, bo niezależna jesteś od woli i ludzkie kryterium cię nie umieści w bohaterstwach.

Ty, co wiedziałaś co robić, w ten czas siwo-czarny, choć za oknem biła po oczach jazgotliwa jesień.

Ty, co mi sprezentowałaś ból do szpiku kości. Krew się przelała. Stało się, jak się stało.

Ja ci dziś pomnik ze słów. Innego jak już wiesz nie będzie.

Zbyt intymna jesteś na ten świat.

19:02, wioskowyglupek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 grudnia 2012
Wioskowy głupek odc. 19

Mgłowce i szarugi

No bo gdzie jest powiedziane, że Roztocze można tylko w słońcu i upale?

Wręcz przeciwnie, można i jak najbardziej trzeba również we mgle. W każdy razie nie przejęliśmy się prognozami i ruszyliśmy z zielonym M-2 made by Marabut prościutko w Roztocze - a, co tam.

Trza wypocząć (psychicznie) - (co jak wiadomo, zawsze zwiastuje bolące nogi).

Jedziemy choćby po to, by zobaczyć takie maleństwo:

malenstwo

 Zjedliśmy sobie przy nim chlebek z serem i cebulą.

Albo takie raczej dorosłe już cudeńko:

zwirek

A przy tym niczego nie zjedliśmy, bo skupiliśmy się na szukaniu Żwirka.

Powłóczyliśmy się po tym Roztoczu Zachodnim, potem Puszczy Solskiej:

zachodnie

Daliśmy się nadgryźć mgłowcom i szarugom, a potem zaczęliśmy szukać poletka aronii na nocleg. Niestety żadne nie wydało nam się odpowiednio maskujące, więc przystaliśmy na poletko sosen-podlotków, maskujących nas nader skrzętnie.

A w nocy szalały ławice gwiazd nad namiotem, przeleciało z 10 składów pociągowych kanionem w Szozdach, pomknęły na zachód żurawie w liczbie bardzo mnogiej, zawyły dzikie zwierza i zaskrzypiały sosny. Spytałam z 10 razy "co to?" a obok mruknęło "nic", ale nie zawsze, więc nie wiem ile razy. Ze dwa razy było gramolenie się z ciepłego M-2 na siku prościutko w szczerzącą kły ciemność. (ale pójdziesz ze mną, prawda? Albo chociaż poświeć, pliz... - namiot odmruczał coś obojętnie, ale wzioł i łoświecił). A nad ranem jak wiadomo trzęsawka zimnicowa i tęsknota za kołdereczką, ale z braku tejże, ręcznik się nadał wyśmienicie. (I tu namiot zagderał - a nie mówiłem o drugim polarku?... ble, ble mówiłeś i co z tego? Ni ma to ni ma, gałęzią się nie okryję, przecież.)

Świt nie rozpieścił nas słonecznym błyskiem, ale na Hołdę i tak się wdrapaliśmy. Ten i owen strzelił mglistą panoramę (bo musiał, wiadomo) i poczłapaliśmy w stronę Zwierzyńca.

sochy

A na koniec bus na szynach dowlókł nas dodoma.

A słońce w poniedziałki, wtorki i środy to niech się schowa ze wstydu. Jak się mu w weekend świecić nie chce...

czwartek, 01 marca 2012
Wioskowy głupek odc. 18

Oh, yeah...

Wiosna nad Wisłą już się przeciąga, ziewa i przeciera oczy.

Dowód nr 1:

przebiśnieg25022012

spotkany w okolicach Bochotnicy koło Kazimierza Dolnego, najwcześniej wiosennej chyba części Lubelszczyzny.

Dowód nr 2:

przebiśnieg25022012a

Widać już niecierpliwość w pąkach? Ja widzę. Wąwoziane drogi zmieniły się w lawy błotne - znak, że lód już pęka. Pękną więc i pąki przebiśniegów.

A teraz absolutny hicior przodownictwa pracy:

przylaszczka1

A wszystko to z takim widokiem na Wisłę:

parchatka

Całość zdjęta 25/02/2012 w wiatru wyciu i załzawionych oczach.

Kazimierskie krajobrazy - najpiękniejsze w czas odludny, czyli nieatrakcyjny dla wyrobionych gustów. Dla gustów mniej wybrednych, rzec by można plebejskich, lutowo-marcowe błotka w wąwozach mają swoisty estetyzm i poetykę przetrwania jak by rzekł pewien Poniedzielski - układacz wierszy.

Nam błotna poetyka przetrwania bliższa jest niż poetyka letnich krajobrazów - wolimy ascetyzm od baroku. Dlatego też rozkoszujemy się błotnistą breją z kiełkującym łanem ziarnopłonu, i paradujemy po Bochotnicach uwalani po kolana.

A wójty, prezesy i inne łapczywe zaokienne oczyska śmigają po naszych cieniach zdziwione.

sobota, 11 lutego 2012
Wioskowy głupek odc. 17

Laski, piaski i karaski...

Tak mieszkańcy Polesia pogardliwie nazywają swą krainę. A my dziś z okazji -18 stopni z tej krainy skorzystaliśmy:

Najpierw deptaliśmy łosiowi po pietach. Okropnie się wiercił i sam nie wiedział dokąd pójść. Całą ścieżkę upstrzył na łosiowo. A nawet wlazł na zamarznięty staw Duża Zośka. No po prostu...

los

Potem oglądaliśmy te laski, stąpaliśmy po piaskowej grobli, a karaski pod lodem plum, plum.

ppn2

ppn1

Po dokładnym obejściu ścieżki Perehod i liźnięciu jeziora Łukie popatrzyliśmy w zachwycie na gilowe stadko w tej tonacji:

gil1

Warto było pomarznąć.

Polesie jest bardzo nostalgiczne. To kraina dla tych, co się tam urodzili. Ja się mogę pozachwycać, ale żyć tam bym nie dała rady. Myśli się tam bagnią i torfieją. Wszystko mokre - mchy, torfowce, plumkająca spleja i zawodzenie żurawi też wilgotne jakieś, choć przepiękne.

Jest taki rodzaj piękna, które chce się oglądać, ale które stanąwszy się codziennością nastraja do rozpamiętywania przeszłości.

Tak więc przepisujemy sobie Polesie na receptach, po konsultacjach z wewnętrznym głosem, który podpowiada kiedy, ile i w jakich dawkach.

poniedziałek, 30 stycznia 2012
Wioskowy głupek odc. 16

Przytrafiło się Roztocze. Było jakby troszkę zimno - tak myśleli głównie ci, którzy siedzieli w domu. Momentami było gorąco, serio. Zwłaszcza pod górę.

Pohasaliśmy wzdłuż granica PL-UA, popatrzyliśmy wokoło, częściej pod nogi. Obszczekały nas psy, niektóre nawet bardziej. Wyrakietowaliśmy kilometry śniegu, i pogrzaliśmy się przy kominku w Nowinach.

prusie

Cerkiew w Prusiu

Moczary

A na wzgórzu już UA - Widok z okolic Moczarów

skamieniale

Siedliska - skamieniały pień mioceńskiego drzewa

brzezinska

Na Brzezińskiej Górze

brzezinska1

Kamienna Góra z Brzezińskiej Góry

bukowa

Na Bukowej Górze

bukowa1

Widok na Sochy z Bukowej Góry

W środku zimy

Pojechałam na Roztocze - nie było mnie przez chwilę. A tu proszę taakie rzeczy się wydarzają:

hiacynt2901212

A teraz jestem i podziwiam, i wdycham tę narkotyczną hiacyntową woń.

Udał mi się gagatek. Zalotnie wygląda zza tego liścia, prawda?

Tym samym zaczynam wielkie odliczanie do wiosny. No więc 1+29+21 = 51 dni!

Tagi: wiosna
20:36, wioskowyglupek , nadzieje
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2012
Pogrzebię kijem w mrowisku...

No dobra. Wsadzam kija w mrowisko. Zaraz się narażę, leśnicy mnie z lasu wygonią, a myśliwi zastrzelą (przypadkiem).

Ale pomyślcie, co byście powiedzieli na taki cytat (http://lesniczowka.blox.pl/2011/12/Lesne-drogi-drogie-sa8230.html)?

"Drogi dla lasu są jak żyły dla organizmu ludzkiego" 

Czy naprawdę wolelibyśmy las z odwodnioną drogą, wyrównaną, szeroką na dwa auta, wyszlifowaną i odśnieżoną może jeszcze?

Czy może wolimy leśne dukty, a może zwierzęce ścieżki, a może w ogóle nic. Może po prostu w lesie wystarczyłby las po prostu.

No chyba, że las to grządka, a drzewa to uprawy, a drogi to międzyrzędzia, a runo to chwasty, a dziki i sarny to szkodniki, bo obgryzają uprawy, więc się je grodzi siatką, a zwierzętom podrzuca buraki, kukurydzę i siano...

Ja jednak wolę las bez upraw.

Na przykład taki (okolice Dubienki)

las

wtorek, 24 stycznia 2012
Wku... (zdenerwowałam się)

Ja naprawdę jestem spokojna, serio. Ale jak widzę takie strony:

http://www.extreminada.com/mikrorelacje/0/0,784,0,0,ekspres_4x4_mikrorelacja_z_rajdu_4x4.html

i takie zdjęcia, z takimi podpisami:

http://www.extreminada.com/f.php?c=mikrorelacje&id=1440

cholera mnie bierze jasna. Czy aby na pewno zrozumiałam ekstremalną AKTYWNOŚĆ?

Czy mój polski jest tak słaby, że nie kojarzy znaczenia słów? Szlak pieszy i rowerowy nie jest przypadkiem dla pieszych i rowerów? Najlepiej, kurna, rozjedźmy wszystko, bo nóżki nam już poodpadały, więc jazda - furami 4x4, quadami po wąwozach, łąkach, lasach. A co...

Jasny gwint - i to nie są jakieś tam mięśniaki na quadach, ale profesjonalni fotografowie Roztocza.

O święty Judo... (od spraw beznadziejnych)- albo mnie olśnij, albo ja tu czegoś  nie rozumiem.

Kły

No i wylazł niecnota jedna. I teraz kłuje się do góry, pnie niczym Kukuczka na Lhotse. Hiacynty też niczego sobie. Podoba im się to północne okno, i ten nędzny idustrial za nim.

Czekamy, odliczamy, trzymamy kciuki...

hiacynt2301212

Jest coś w tym patrzeniu jak się kręci ta wieczna przemiana pokoleń.

Może nie wieczna ale odwieczna. Bo w sumie kto wie, kiedy to się skończy.

17:58, wioskowyglupek , nadzieje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2012
Wioskowy głupek odc. 15

Powariowali

Dawno, dawno temu... (konkretnie 12 dni temu czyli 31/12/2011), za siedmioma górami... (czytaj jedną Szabałową Górą -280 m n.p.m.), za siedmioma rzekami... (można od biedy policzyć Radomirkę), był sobie...

las pełen dziwów.

Nie licząc śmiecia bez liku (do tego już przywykliśmy), zdarzało się tu i drzewo zwane grabiną. Była i olszyna i dąb, choć rzadko.

Wszystko po bożemu rodziło się i umierało. Pączkowało, kwitło, więdło, schło, opadało i ad nawa. Miało swoje miejsce i swój czas.

Ale na odejście starego roku las pełen dziwów napiął mięśnie, nadął się okrutnie i wycelował prosto w nasze oczy takie cóś:

zawilec

No i niech mi nikt nie wmawia, że ten las to jakieś tam byle co.

poniedziałek, 09 stycznia 2012
Kuszenie wiosny

Wiem, wiem, strasznie się podniecam, ale z tego braku zimy i niedoboru wiosny, już mi odbija...

No więc wklejam hiacynta + coś, czego nie znam. Eksperyment taki.

hiacynt

Hiacynty zasadzone są 4. Na razie widać 2. Jeden w formie płetwy rekina, drugi taki pazurrrr i dwa jeszcze siedzą w ziemi.

No a eksperyment to ten biały dzióbek.

Jak wylizie, to się rozcudaczy cudaka. Albo i nie. Jak nie zakwitnie dziadyga, jak w tamtym roku, to nijak się nie dowiem, kto zacz.

Przywieziony z UA (wiem, że nie można), ale leżał w szałasie w formie zeschłej cebulki  na stole. W listopadzie. Szans na wykiełkowanie nie miał więc wielkich, ze względu na porę i podłoże (stół).

Tak więc siedzi teraz w Polsce B, na parapecie i się grzeje w północnym słońcu.

I teraz czekam na wibracje. Proszę dmuchać, chuchać, rozczulać te moje hiacynty, dopieszczać myślą, słowem, o uczynki zadbam sama.

A jak kto oznaczy cudaka, to słowem ręczę, nagroda się znajdzie.

19:48, wioskowyglupek , nadzieje
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 maja 2011
Wioskowy głupek odc.14

Może i Polska B, ale za to B-ardzo tu pięknie...

Tym razem wzięliśmy na ząb Chełmszczyznę.

Na początku było kwietnie - czysta kraina łagodności.

obuwik

Potem mikst z grzybami - podobno nawet jadalne (ciekawe ile razy?). Oczywiście tylko część grzybna.

smardz

Na koniec florystyczno-faunistycznie. Zdajsię, że owadzisko padło ofiarą nieodpartego kukawkowego wdzięku i dokończyło swego żywota na storczyku, zresztą nieowadożernym. Myślę, że owad esteta chciał skończyć w ładnym miejscu...

kukawka

Dokończyliśmy Morzem Białym, czyli zawilcem wielkokwiatowym w liczbie mnogiej (nawet bardzo mnogiej):

zawilce

Wot, Chełmszczyzna. Niby wschód a jaki piękny. Chowajcie się zachody...

czwartek, 17 marca 2011
Niechybnie brakuje mnie tam

Niechybnie brakuje mnie - nie na piwie i nie w zaułkach. Ale w powietrzach, szuraniach liści, powiewach, przeciągach, zawirowaniach. Na wierzchołkach
i "u stóp".

Brakuje mnie na drogach i ścieżkach, na miedzach, traktach, rozmytych płajach. W błotach, piaskach, żwirach. We wsiach obszczekanych od krzyża do krzyża.
W lasach skrzypiących sosną, trzaskających na mrozie bukiem, rozkrzyczanych sójką, zapaćkanych mchem.

Brakuje mnie, choć im wszystkim mnie nie brakuje.

Z pewnością.

liscie

niedziela, 13 marca 2011
Wioskowy głupek odc. 13

Zawąwozieni

Poczuliśmy ochotę znów się zawąwozić. A co.. Możemy, wszak Lubelszczyzna wąwozem stoi i to jakim!

Tak więc w przeciągu tygodnia odwiedziliśmy trzy strefy zawąwozienia: Kazimierski PK, Skierbieszowski PK i dziś Szczebrzeszyński PK.

Jak ktoś lubi statystyki to proszę: gęstość zawąwozienia najwyższa jest dla Kazimierskiego PK (11 km/km2), potem Szczebrzeszyński (nawet do 9 km/km2), Skierbieszowski też jest zawąwoziony, ale rzadziej.


Wiosna budzi się w tym roku nie jak niedzwiedź leniwa, ale zrywa się do życia jak moja babcia po drzemce:) Skacze, bzyka i trzepocze skrzydełkami. Motyli się na żółto, świergoczo na skowronkowo i puszy niczym głowa raniuszka.

Do rzeczy... Wiosna nr 1. Tuż na skraju wąwozu, zupełnie bez ekwipunku alpejskiego, rosła sobie ta pięknota.

przylaszczka

A potem się zupełnie zaskoczyliśmy miodunką.

miodunka

A potem znaleźliśmy czyjąś rękawiczkę. Zimowa, porządne cacko, nie jakiś chiński badziew -  wersja japońska z sensorami:)

rekawica

No tu - to już nastąpiło absolutne szaleństwo i łzy w oczach...

przebiśneg

przebiśnieg

przebiśnieg

 

Niech to trwa, niech to trwa (jak mówi taki jeden kabaret Mumio)...

niedziela, 06 marca 2011
Wioskowy głupek odc. 12

Wiosna, ech że Ty...

Zaczęło się od treli-moreli.

Bo i ptica była lekko morelowa. Siedziała na drzewku na bezczela i trenowała śpiew. Oj nie był to Pavarotti ani inny Bocelli, ale trzeba mu oddać - starał się.

Były to raczej gamy niż pełne arie, ale nie wybrzydzaliśmy...

gil

bo za chwilę ujrzeliśmy takiego słodziaka...

przebiśnieg

A potem biel ustąpiła miejsca czerwieni. Czarka czarowała. Zrobiło się krwiście...

czarka

a potem znów zielono i brązowo,

kubek

aż ujrzeliśmy fiolet przylaszczki - nieśmiałej panienki.

przylaszczka

I wrócilismy do bieli. Na koniec.

przebiśnieg1

Wszędzie wiało jak ta-la-la, ale nie tu - w wąwozach Kazimierskiego PK.

 

środa, 02 marca 2011
Wioskowy głupek odc. 11

Pojechało się na Pogórze Przemyskie...

 

Się pojechało, i się wróciło.

Napatrzyło, nawdychało, nasłuchało...

I co by nie powiedzieć - lekko zmarzło.

Warto było a jakże, nawet dwa razy "a jakże", jako że dni było 2.

Była taka sobie końska grzywa, na ten przykład:

grzywa

I pod grzywą to się nawet drzemało lekko... Dopóki lekko coś nie odmarzło i się wstało nieco żwawiej, niż czas pod grzywą chciałby biec.

podgrzywa

A potem się jeszcze ino San zobaczyło, bo bez niego to by się wyprawa anulowała sama.

Zmrożony był porządnie.

Ale walczył.

san

A z zimy albo i jesieni zostało w tej pogórskiej naturze takie dziwo, którego nawet Uczone Ludzie:) nie mogą rozpoznać nie mówiąc już o ludkach zwykłych, pokroju niejakiego G. Wioskowego.

dziwo

Się podziczyło, się pobrochało.

Się tęskni.

wtorek, 15 lutego 2011
Toczy się życie...

wazka

I tak turkus stanie się czerwienio-żółcio-zielenią. Pokarmowy łańcuch domknie jedno swe ogniwo.

Idę zjeść kanapkę. Czy była kiedyś złotym kłosem? Czy może wcześniej szarą grudką ziemi, która karmiła wątłą siewkę?

Wszystkich atomów wszechświata jest skończona ilość.

Oddychamy więc powietrzem, który napełniał nozdrza prazwierząt. Pijemy wodę, która być może była kiedyś kroplą uwięzioną w zimnych morzach północy, gdy zmiana klimatu wyparowała ją w atmosferę.

Zjadamy ciała przeszłych zdarzeń, ludzi, roślin...

Mieszkamy w skałach, które wyrzucił wulkan w wymiotnym odruchu, może gdzieś na drugim końcu świata.

Ciało największego nawet rasisty zawiera atom wypożyczony kiedyś na krótką chwilę przez rasy żółtą, czarną i białą. Mizogini zbudowani są z również z atomów przeszłych kobiet.

Reinkarnacja to nie religia - to atomowy recykling. Konieczność w świecie skończonej ilości cząstek powstałych 13,7 mld lat temu, gdy wielkie Bum posłało je we wszystkie strony tworzącego się wszechświata.

sobota, 12 lutego 2011
Wioskowy głupek odc. 10

Tym razem było faunistycznie. Z racji zimy, wiatru i zimna. Było piękne niebo, zachęcało do spaceru. Tym razem trafiła się Wyniosłość Giełczewska.

pw

A potem nagle nastąpiły te trzy cuda...

losie1

A potem cudo numer 4.

losie2

Byliśmy pod wiatr, więc mieliśmy szansę na spotkanie. Krótkie zresztą, ale dla zdjęcia wystarczyło. Później się rozeszliśmy. One wywiodły nas w pole, a my je w las.

Na koniec uraczyliśmy się jeszcze sarenką.

sarna

środa, 09 lutego 2011
Wioskowy głupek odc. 9

Potwór beskidzko-niski (Monster carpathianus)

Widziałam zjawę....

Brry...

Miała wielkie o-czyy...

A właściwie tylko jedno i była starym bukiem.

potwor1

Potem stwierdziłam, że może bierze udział w sztafecie olimpijskiej, niosąc legendarne światło...

potwor2

A potem się napiłam, najadłam, przetarłam zamglone oczy, rozejrzałam dookoła i wszędzie zobaczyłam taki las:

las

I zabrałam się ochoczo za zakładanie porządnego śladu, bo sarniane, dzicze i jeleniane były jak na mój matematyczny umysł troszkę zbyt chaotyczne... (mimo zachęcającego początku - jak na zdjęciu).

czwartek, 03 lutego 2011
Wioskowy głupek odc.8

Skusiła nas Bystrzyca. Pogardzana i wyszydzana przez mieszkańców miasta jako "taki sobie ściek" w okolicach Piotrowic zauroczyła nas. Podziczylismy wzdłuż niej troszkę. Choć blisko jezdni i ogólnie lasu jak na lekarstwo, było miło i przytulnie.

bystrzyca

Był nawet dzięcioł zielony szukający bóg wie czego w zamarzniętej zdawałoby się ziemi, no i trzy czaple (jedna unikała fotografa). Oprócz tego ptasi drozbiazg, podmoknięta dolina Bystrzycy i my wałęsający się w niej.

czaple

 
1 , 2 , 3